01 kwietnia 2019

My ludzie zachodu jesteśmy bardzo krytyczni względem siebie. Dalajlama podczas jednej z podróży do Europy dowiedział się, że wielu z nas odczuwa niechęć do siebie. Czuł się zdumiony. Nigdy wcześniej o tym nie słyszał. Powiedział, że był przekonany, że ludzie w naturalny sposób odczuwają miłość do samego siebie.

Może bliskie jest Ci stwierdzenie: nikt nie bywa względem mnie tak surowy, jak ja sam/sama. Spokojnie, nie jesteś odosobniony/a w tym doświadczeniu. Łatwiej przychodzi nam bycie życzliwym w stosunku do innych, niż do nas samych. Ma na to wpływ min.: kultura kapitalizmu, w której żyjemy, edukacja, wychowanie i wiele innych. Co ciekawe termin współczucie w ujęciu zachodnim zakłada koncentrację na zewnętrznej osobie/zwierzęciu/istocie. W ujęciu wschodnim obejmuje również samego siebie. Dlatego na potrzeby ludzi zachodu zostało ukute sformułowanie: „samowspółczucie”. To nastawienie, w którym traktujemy własne błędy i niepowodzenia jako rzecz ludzką. Nie jako osobistą wadę. Dzięki współczuciu możemy dostrzegać własne niedoskonałości, bez nadmiernego skupiania się na nich.

Empatia a współczucie

Termin empatia pojawił się w języku angielskim dopiero na początku XX w. Pochodzi od niemieckiego słowa Einfuhlung i oznacza „wczucie się”. Rozróżniamy trzy rodzaje empatii:

  1. Empatia kognitywna – pozwala rozumieć jak myśli druga osoba, przyjąć jej perspektywę;

  2. Empatia emocjonalna – pozwala poczuć, to co odczuwa druga osoba;

  3. Współodczuwająca troska – u jej podstaw leży nastawienie, że zależy nam na dobru drugiej osoby.

Gdy mówimy o empatii, zwykle mamy na myśli tę emocjonalną. Często słyszy się porównanie, że to jakby „wejść w buty” drugiego człowieka. Gdy wczuwamy się w cierpienie drugiej osoby uaktywniają się te same obszary w mózgu, które są aktywne gdy sami cierpimy. Ośrodek ten nazywany jest „wyspą”. Odpowiada za procesy autonomicznego układu nerwowego, jak oddychanie, tętno, reakcję na ból, a także reakcję na trudne uczucia u innych. Zauważano, że w przypadku empatii emocjonalnej ludzie mają tendencję do dystansowania się do uczuć, które są niełatwe. Ten mechanizm obronny ma na celu ochronę nas samych. Osoby, wrażliwe lub takie, które wykonują zawody pomocowe (pielęgniarka, lekarz, terapeuta, pracownik socjalny etc.) są szczególnie narażeni na to zjawisko.

O życzliwości (inaczej współczuciu) mówi się jako o „serdecznym aspekcie uważności”. To zdolność do obejmowania wszystkiego tego, co pojawia się naszym polu świadomości (myśli, uczucia, doznania z ciała, wrażenia zmysłowe) z otwartym sercem i ciekawością. To także postawa sprzyjania sobie i życzenie innym wszystkiego, co najlepsze.  W przypadku współczucia sytuacja wygląda trochę inaczej. Aktywuje w mózgu obszary odpowiedzialne za poczucie troski wobec cudzego i naszego cierpienia, miłości i troskliwości. A także te, które odpowiadają za przynależność i nagrodę. Współczucie tworzy naturalną ochronę, tłumi ból, który może pojawić się w przypadku empatii emocjonalnej.

 

 

Dobry samarytanin

W ramach eksperymentu podzielono studentów seminarium duchownego na dwie grupy. Jedna grupa miała wygłosić kazanie na wybrany temat, w przypadku drugiej tematem była przypowieść o dobrym samarytaninie. Kazanie miało obyć się w budynku obok. Każdy z nich po drodze mijał cierpiącego człowieka (zgiętego w pół i jęczącego). Nie zauważono żadnych istotnych różnic w gotowości do niesienia pomocy, pomiędzy jedną i drugą grupą. Gotowość do niesienia pomocy była uzależniona przede wszystkim od tego na ile osoba czuła się spóźniona. Im większą presję czasu odczuwamy, tym mniejsza skłonność do pomagania innym wykazujemy. Koncentrując się na sobie zapominamy o potrzebach innych ludzi. Nie wystarczy rozmyślać nad pomaganiem innym. Aby zwiększyć gotowość do niesienia pomocy, konieczna jest praktyka.

Miłująca życzliwość jako odrutka na samokrytykę

Pewien izraelski zespół badawczy ustalił, że praktyka miłującej życzliwości zmniejsza liczbę surowych i krytycznych myśli. Zwłaszcza u osób szczególnie podatnych na samokrytykę. Zwiększa także współczującą postawę względem siebie. Już 10 minutowa praktyka miłującej życzliwości pozwala wzbudzić obszary w mózgu, odpowiadające za ciepłe uczucia. Wzmocnieniu ulegają siatki połączeń nerwowych odpowiadające nie tylko za współczucie, ale także za szczęście. Oczywiście tak samo jak w przypadku praktyki uważności istotna jest systematyczność. Dlatego lepiej wykonywać praktykę codziennie przez 10 minut, niż raz dwa razy w tygodniu przez 30 minut.  

 

 

Jak praktykować?

Dobrze jest znaleźć przestrzeń, w której nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Miejsce, w którym czujesz się bezpiecznie i komfortowo. Później będziesz mógł/a wykonywać ją także nieformalnie, w samochodzie, w pracy, w centrum handlowym. Zacznij od uspokojenia umysłu. Wyrównaj oddech licząc do 3 lub 4 na wdechu i wydechu. Lub powtarzaj po prostu wdech i wydech. Po kilku minutach pozwól, aby oddech wrócił do swojego naturalnego rytmu. Poczuj swoje ciało (od szczytu głowy, aż po koniuszki palców). Następnie przywołaj w pamięci bliską Ci osobę/istotę (może być zwierzę), w stosunku do której czujesz życzliwość. Zacznij wypowiadać na głos lub w umyśle zwroty:

Obyś był/a szczęśliwy/a.

Obyś był/a zdrowy/a.

Obyś był/a bezpieczny/a.

Obyś był/a wolny/a od cierpienia.

Dla większości z nas na początku łatwiej jest praktykować miłującą życzliwość w stosunku do innych (zwłaszcza bliskich osób). Po jakimś czasie możesz zacząć poszerzać pole osób, które będziesz przywoływać w umyśle w trakcie praktyki. Pamiętając także o sobie. Bądź dla siebie wyrozumiały/a. W tej praktyce nie ma nic do osiągnięcia. Chodzi nam przecież o rozwijanie współczucia i łagodność względem siebie 😊

“Chcesz, by inni byli szczęśliwi? Praktykuj współczucie. Chcesz sam być szczęśliwy? Praktykuj współczucie”. – XIV Dalajlama

 

Gotowi do miłości? Jak praktyka współczucia zmieni Twoje życie

Media Społecznościowe

Sztuka Uważności 2021